IT oczami kobiety
Add to Technorati Favorites
piątek, 18 stycznia 2008
Mały powrót z nudnym tematem

Na jakiś czas znudziło mi się pisanie bloga. Ostatnio przyszło mi jednak do głowy kilka nowych tematów (chociaż na kilka dni wystarczy).

Ale wracając do tematu. O czym nudnym mogłabym napisać? O czym przez ostatnie miesiące mówi cały Internet (i nie tylko). Tak, o naszej klasie mówię (a raczej piszę). Wydawałoby się, że już nic więcej nie da rady napisać, że do tematu już wszyscy podchodzili z każdej strony, ale chyba znalazłam coś nowego (a nawet 2 cosie, chociaż jeden z nich już nieaktualny).

Wśród wielu dziwnych profili można znaleźć, takie które nazwałabym "agregującymi". Zbierają osoby, które łączy coś innego niż klasa lub szkoła. Najpierw pojawiły się klany lub rodziny. Polega to mniej więcej na tym, że ktoś zakłada profil rodzina/klan X i wysyła zaproszenia do "wszystkich" osób, które mają nazwisko X. Inny typ konta agregującego jakie znalazłam to miasto. Ktoś chce być znajomym Krakowa? No to nic prostszego jak zaprosić do znajomych Kraków.

O ile rozumiem jeszcze szukanie osób o tym samym nazwisku, to łączenie wszystkich z Krakowa wydaje mi się dziwne. W pierwszym przypadku można znaleźć daleką rodzinę, odkryć swoje korzenie itp. W drugim hm. W drugim zupełnie nic ciekawego nie widzę. Jeśli ludzie pracujący nad tym portalem to zauważyli, to od razu mają wskazówkę, w którym kierunku go rozwijać.

I jeszcze drugi stary "coś", który ku mojemu zdziwieniu nie miał swoich 5 minut na wszystkich portalach. Jakiś czas temu pojawiła się plotka o wirusie rozprzestrzeniającym się przez dododanie do listy kontaktów osobnika Genesis Gallardo. Spowodowało to powstanie nowego łańcuszka, który już pewnie będzie sobie krążył, mimo że plotka została gdzieś na forum naszej klasy zdementowana. Ciekawe czy jakby ktoś napisał, że od kliknięcia w czyjeś zdjęcie komputer wybucha to ludzie też by uwierzyli...

piątek, 12 października 2007
Akronimy

Ten temat nie mój pomysł. O akronimach w korporacji można przeczytać na blogu Michała. IBM też uwielbia akronimy. Na początku przez nie trudno w ogóle było mi zrozumieć o czym ludzie wokół mnie mówią. Z czasem można się przyzwyczaić (ale trzeba uważać, żeby nie zacząć tak mówić z ludźmi spoza firmy ;). Na początku odnośnie akronimów dostaliśmy pewną wskazówkę. Istnieje bot do Sametime'a (IBMowy komunikator), który rozwija dowolne akronimy. Nie ogranicza się tylko do skrótów związanaych z firmą i jej produkatami, ale podaje "wszystkie" znaczenia. Niby dobrze, ale czasami znaczeń jest tak dużo, że często trudno znaleźć właściwe.

środa, 10 października 2007
Co można wyciągnąć ze zdjęcia?

Jak powszechnie wiadomo ze zdjęcia można wyciągnąc informacje, których na pierwszy rzut nie widać. Nie będę pisać o sprawach typu model aparatu, data itp. Jest to w miarę oczywiste i powszechnie znane. Zauważyłam jednak coś jeszcze. Nie dotyczy to wszystkich zdjęć. Łatwiej to zaobserwować na zdjęciach robionych telefonem (ale nie jest to regułą). Zdjęcie musi być zrobione obróconym aparatem. A informacja jaką można z duża dozą prawdopodobieństwa uzyskać jest... prawo albo leworęczność osoby, która robiła zdjęcie. Zdjęcie zrobione przez osobę leworęczną jest obrócone o 90 stopni zgodnie z ruchem wskazówek zegara, a przez praworęczną w odwrotnym kierunku. Na co dzień taka informacja może się wydaje bezużyteczna. Możliwe jednak, że w przypadku jakiegoś dochodzenia przydałaby się. Można też takie informacje wykorzystać do jakichś statystyk. Brzmi to wszystko marnie. Ale czy wszystko musi być hiper użyteczne?

wtorek, 02 października 2007
Wartość domeny

Wiedza o tym jak ocenić wartość domeny jest powszechnie znana. Nigdzie jednak nie widziałam podziału na domeny dużo warte od samego początku i domeny, które nabrały wartości z czasem. Jeśli chodzi o pierwszą kategorię to wyznacznik praktycznie jest jeden - coś co ludzie będą wpisywać w pole przeglądarki w nadziei na to, że znajdą to czego szukają np. sex.com, albo books.com itp. Jeśli chodzi o tego typu domeny to już praktycznie nie ma szans, żeby taką zdobyć przez zwykłą rejestrację. Można co najwyżej spróbować je odkupić za co najmniej kilka milionów dolarów.

Kategoria druga to domeny, które zyskują w czasie. W tym przypadku domeny w momencie rejestracji nie były więcej warte niż inne. Dużą wartość osiągają adresy, pod którymi powstały znane serwisy internetowe np. google.com, allegro.pl. Te domeny na początku ich istnienia nie były wiele warte. Swoją wartość zyskały przez to, co się pod nimi kryje.

Inną podkategorią domen zyskujących w czasie są te, które mają wysoki page rank. Tu już nie jest to tak znaczący czynnik jak popularność strony. Można wykreować śmietnik o wysokim page rank. Taka strona będzie pożądana, mimo braku sensownej treści. Przypadki kiedy strona o niewielkiej wartości merytorycznej osiąga wysoki page rank są jednak stosunkowo rzadkie.

Najczęściej jednak droga do sukcesu wygląda tak domena z pierwszej kategorii, staje się domeną z drugiej kategorii, a potem z trzeciej... Nie jest to jednak reguła. Krok pierwszy nie jest wymagany by osiągnąć sukces.

niedziela, 30 września 2007
Czym grozi informatyzacja

Nie chciałabym krytykować informatyzacji i automatyzacji życia, ale kilka dni dowiedziałam się co złego może z tego wyniknąć. Globalnie wszystko wygląda różowo póki to wszystko działa. A jeśli nie działa? Oto przykłady sprzed kilku dni: miejsce akcji - Galeria Krakowska.

Problem nr 1 - wjazd na praking (albo wyjazd z niego). Przestał działać system otwierający szlabany (i wypluwający karty). Efekt - od razu zrobił się olbrzymi korek. Nikt nie mógł wjechać ani wyjechać. Nie wiem ile to trwało. Nie widziałam tego osobiście, a osoba która mi to opowiadała zdołała się stamtąd jeszcze cudem wydostać.

Problem nr 2 - transakcje bezgotówkowe/wypłaty z bankomatu. To co teraz opiszę wydarzyło się kilka godzin później, tego samego dnia. Tym razem byłam uczestnikiem. Próba zapłaty kartą skończyła się informacją, że "transakcja nie może być zrealizowana". No to skoro nie da się tak to może z bankomatem nie będzie problemu. Ale pod bankomatami stało kilka zdenerowowanych osób, które bezskutecznie próbowały wypłacić pieniądze. Po kilku minutach sytuacja się ustabilizowała i bankomaty zaczęły działać.

To co opisałam to były incydenty, miały znaczenie dla małej ilości osób i skończyły się w miarę bezboleśnie (chociaż nie chciałabym być na miejscu osoby, której bankomat pobrał pieniądze z konta, a nic nie wypłacił). Ale podobny problem kiedyś dotknąć jakiś większy system i spowodować większy chaos. A w sytuacji bardzo poważnej nawet zniszczyć cywilizację (ale tak źle mam nadzieję nie będzie).

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22